3 lata, 2 dni... 3 lata, 2 dni... 3 lata, 2 dni... czas leci tak cholernie szybko.
3 lata temu jedna noc zaważyła na moim całym życiu.
Chciałabym cofnąć czas.. nie dla swojej opinii. Nie dla przywrócenia popularności w szkole. Nie dla siebie.. tylko dla osób które tak bardzo ucierpiały przeze mnie. Ja teraz też cierpię, ale mi to cierpienie się należy.
Stoję na moście nad przepaścią własnej normalności. Umieram wewnątrz na myśl jak bardzo jestem beznadziejna, że przez te 3 lata nie udało mi się ze sobą skończyć.. nie żebym nie próbowała.
Pociąg z wagonami pełnymi moich błędów przejeżdża mi przed oczami i wydaje się, że nie ma on końca. Chęć wrzucenia się pod jego tory jest ogromna... jednak póki co przyglądam się mu, żałując każdego jego pasażera-wiem że mój pociąg kiedyś się rozbije. Natłok myśli przerwany. Ktoś wyrywa mi słuchawkę. Czyli czas wrócić do pieprzonej rzeczywistości.
- Na lekcji nie słuchamy muzyki, panno Coke. - oh, ta stara raszpla musi mówić mi po nazwisku? Nie lubię go słyszeć, zbyt blisko mu do Cocainy. - proszę oddaj mi sprzęt.
Przewracając oczami oddaję mp3, nie będę się kłócić-mogłam po prostu uważać. Znowu zrobiłam coś źle..
- uuu, jak na Ciebie to mało buntowniczo. W tej mp3 nie ma żadnego dynamitu? Nie uwierzę, że nie odegrasz się na kimś kto zwrócił Ci uwagę - tego brakowało. Omijam spory by nie słyszeć docinek, jednak jak zawsze ktoś musi się odezwać na temat mojego zachowania. Wydaje mi się, że oprócz słuchania muzyki na lekcji nic złego nie zrobiłam. Może tylko mi się wydaje..
Odwracam się, żeby spojrzeć z kogo strony jest ta uprzejma uwaga, choć domyślałam się że od kogoś z klasowej "elity"- tłumacząc dupki, plastiki i ON. Nie, w sumie.. on też jest dupkiem.
Spojrzałam się na niego, mój wzrok mimowolnie stał się aż błagalny.. powraca natłok myśli i widzę jeden z wagonów mojego pociągu. Siedzi w nim pasażer który jest przyznaniem się do uczuć komuś kto ma Cię w dupie. Nie powinnam tego robić, doskonale wiem- to tylko dało powód do kolejnych docinków w moją stronę. Na szczęście było to dawno, odkopano już milion innych rzeczy którymi można mi dokopać. 3 minuty do dzwonka, 2 minuty 58 sekund do dzwonka, 2 minuty 56 sekund... Czas chyba zawsze zwalnia w momentach w których chcemy uciec.Teraz chcę uciec.

____________________________________________________________________________
Jeżeli dotrwałeś do końca, proszę skomentuj.
Muszę wiedzieć czy jakoś ciekawie się zapowiada oraz chciałabym znać ewentualne błędy:)
xx.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWięcej takich opowiadań proszę ;33
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać co wydarzy się dalej, serio to może być ciekawe! Życzę weny i powodzenia w prowadzeniu bloga słońce! ��
OdpowiedzUsuńZajebiście piszesz. Chce więcej *.* będę czytać :D
OdpowiedzUsuńzapowiada się bardzo ciekawie, podoba mi sie to okreslenie o pociagu, brawo:) będę czytac.
OdpowiedzUsuńZawaliste!
OdpowiedzUsuń