środa, 17 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 2


   W pierwszym momencie nie chciałam na niego wpaść. Nie chcę go widzieć ani z nim rozmawiać, sama nie wiem dlaczego. Wszyscy są pieprzonymi egoistami, zostawiają Cię w momencie w którym ich najbardziej potrzebujesz. Wtedy ty.. ty robisz naprawdę głupie rzeczy. Nieważne. Po chwili rozmowy z nim jednak byłam obojętna- nie szkodzi mi pogadać, a on wyraźnie się cieszy... to nie Niall, to Harry. On też czasem przebywa z elitą, jest jednak neutralny, nie jest dupkiem ani luzerem-mimo że z takimi też przebywa. "jest..jest.. nie jest.." a kim był? Był moim najlepszym przyjacielem. Gdy wyjeżdżałam z Anglii do Polski obiecałam mu nie robić głupich rzeczy, takich jak robiłam tu. Przez cały mój pobyt w Polsce mieliśmy kontakt..smsy, telefony, myspace, fb.. A gdy zobaczył mnie po powrocie tu- zniszczoną, tak kurewsko zniszczoną... -nie odezwał się słowem. Od tamtej pory długi czas się do mnie nie odzywał. Miał mi za złe, że nie mówiłam mu prawdy o swoich problemach-nałogu, wypadku mamy.. i sądzę, że gdy już się dowiedział, to on rozpuścił to po szkole. Później chyba było mu głupio- próbował ze mną złapać kontakt, jednak stałam się oziębła na tyle, że jego próby nie ruszały mnie wcale. To chyba nie dobrze. On chyba nie żałuje tak bardzo. Ma nowych przyjaciół. W tym Nialla.. a tego mu cholernie zazdroszczę.

   -Doszłaś do siebie po wypadku?- po tych słowach łamie mi się pod nogami grunt.. ktoś w końcu bezpośrednio poruszył ten temat.
-Przecież nie brałam w nim udziału.To znaczy..
-Wiem, przepraszam, głupie pytanie- nie ma głupich pytań. Są głupie odpowiedzi. Brałam udział w wypadku ale jako osoba trzecia, przecież dział się z mojej winy.
-Spokojnie, zrozumiałam-uśmiechnęłam się- jest ok, czuję się dobrze.
-A czujesz się na tyle dobrze, żeby gdzieś się w weekend ze mną przejść? Może to być spacer, impreza, co byś tylko chciała. Cieszę się, że znów rozmawiamy, szkoda mi to zepsuć.
-Wolę spacer, nie przepadam ostatnio za imprezami
-Okej, to mam nadzieję, że się odezwiesz
Uśmiech z mojej strony. Z jego odwzajemniony. Może w końcu wróci nasza dawna relacja. Lecz.. trochę dalej mi źle z tym, że wiem, że to on rozpowiedział szkole o TEJ NOCY.

But I’m only human

And I bleed when I fall down
I’m only human
And I crash and I break down
https://www.youtube.com/watch?v=r5yaoMjaAmE

Tej nocy? Wypadek? A no to może wyjaśnię dla jeszcze nie wiedzących.

Kolejne godziny spędzone przy piwie, jointach, i metaamfetaminie. Idealnie? Idealnie było przez chwilę. Ledwo kontaktując zatoczyłam się do domu-dzień jak co dzień. Chciałam tylko położyć się spać, rano wstać, naćpać się, iść spać.. Ale w pewnym momencie, rodzice mieli dość. Zaczęła się głupia kłótnia, krzyki, szarpanie się.. wybiegłam z domu szybciej niż się do niego wtoczyłam. Kopałam i zrywałam wszystko co napotkałam na drodze, tłukłam lampy, kopałam w maskę samochodu.. i zrobiłam coś o czym kompletnie zapomniałam.
Chcesz się o mnie bać? Teraz będziesz się bała.-ostatnia myśl przed wyciągnięciem telefonu.
- Stoję na moście, na Łódzkiej. Za 30 sekund skaczę, chyba nie zdążysz mnie uratować prawda? ha- rozłączyłam się i wyłączyłam telefon. Była to kwestia 3 sekund jak Mama wybiegła i wsiadła do samochodu. Nawet nie zauważyła, że najzwyczajniej w świecie siedzę po drugiej stronie ulicy. Chwilę za nią ruszył Tata, on chyba nie wiedział gdzie jedzie, ale nie chciał mamy puścić samej.
Położyłam się w miejscu w którym siedziałam, zaczęłam myśleć jak to rozpaczliwie będą mnie szukać. Minęło 15 minut gdy zaczęłam trzeźwieć.
- Co ja kurwa zrobiłam...-przecież gdy wybiegłam w szale z domu, zerwałam jakieś kable spod maski samochodu mamy- pamięć zaczęła powracać. Włączyłam telefon, zaczęłam do niej dzwonić, pierwszy raz od dłuższego czasu czegoś żałowałam. Nie odbierała. Coś musiało się stać... -proszę, nie.
Po kilku razach telefon odpowiedział. Usłyszałam "halo" z ust taty, a gdy zaczęłam pytać, przepraszać on mi przerwał. Przerwał mi panicznym krzykiem złości z którego zrozumiałam tylko wybełkotane słowa "jeżeli umrze" i zdecydowane "zabiłaś ją". Rzuciłam telefonem o chodnik, i pobiegłam. Na początku sama nie wiedziałam gdzie biegnę, ale zaczęłam kierować się na drogę prowadzącą do Łódzkiej. Była w drodze właśnie w tamto miejsce.
biegłam może z 5 minut, choć wydawało mi się, że biegnę o wiele dłużej. Zobaczyłam dwa znajome mi samochody: Jeden prawie doszczętnie zniszczony, drugi tylko lekko naruszony... oraz przewrócony wóz dowożący drewno.


Co czułam? Wyobraź sobie. Właśnie stoisz w miejscu wypadku, w którym prawdopodobnie zginęła Twoja matka- jeszcze nie wiesz, czy żyje. Jesteś temu winna Ty i tyko Ty. Chciałabyś tam podbiec, zobaczyć, dowiedzieć się.. ale Twój ojciec Cię nienawidzi i i tak nie dowiesz się co z mamą, wykrzyczy Ci tylko jakim jesteś śmieciem, czyli wszystko co już wiesz. Co robisz? Gdzie idziesz?
  Jest sobota. Napisałam do Harrego pół godziny temu, jestem ciekawa gdzie będzie chciał pójść.
Póki co schodzę do jadalni, od wczorajszego popołudnia nic nie jadłam, zapomniałam o podstawowych czynnościach bo cały wieczór i noc do teraz myślałam o wszystkim.
O tym czemu mama zostaje u nas na dłużej niż zwykle. Może ten skurwi... tata, nie chce już jej bo jest na wózku? Może zostanie na zawsze z nami? Chciałabym żeby tak było. O ile to, że by ją zostawił nie byłby dla niej ciosem.. to nie ważne, znów wymyślam.
O tym jak narkotyki wpływają na nasze zachowanie.. co robią z głową? Jeżeli nawet ja byłam w stanie kogoś skrzywdzić. Czemu "nawet ja"? Kiedyś nie byłam taka jak teraz, jednak czas pokazał mi, że "aby mieć miękkie serce lepiej nie mieć szklanej dupy. " Moja była metalowa. Zmokła od deszczu łez. Pojawiła się rdza.. która zajęła też moje serce.
O tym, że może odzyskam przyjaciela. Tęsknie, kurewsko tęsknie za nim.
Myślałam też o tym, jak to by było poznać jego najbliższych przyjaciół...Nialla?
Za coś go ludzie muszą lubić, nie może być aż tak skończonym dupkiem. Gdyby nim był, Harry by sie z nim nie trzymał.
O, co do Harrego- odpisał. Dziś jest jakaś domówka u jego znajomych, ale ja wolę się przejść. Zaproponował, żebyśmy wbili tam dużo później niż reszta.. odpada. Nie chce tam być, to nie moje towarzystwo.. staph, wait. Jego znajomi? Będzie Niall? Nie zapytam go. Ale spróbuję, chcę tam iść.
Pora tylko ogarnąć się bo wyglądam już jak zombie. Głodne zombie yrgh, pora w końcu coś zjeść.
 
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że rozdział jest krótki. Miałam napisane ze 2x więcej, lecz postanowiłam trochę pozmieniać i musiałam wszystko od nowa napisać.
Jest już zwiastun, niektórzy z was może go widzieli- udostępniałam na 2 godz na tumblr, a mój kolega za przysługę udostępnił na fejsie. To on:
Miesiąc nie pisałam, ponieważ chciałam zaprzestać pisaniu.. mało ważne.
Jednak zainteresowanie zwiastunem i lekki przypływ wyświetleń nawet mnie zmotywował- nie rezygnuję, piszę dalej:)
Jak zwykle- proszę o komentarze oraz uwagi co jest nie tak:)
x
________________________________________________________________________________
Ps. Niestety nie wiem jak z "informowaniem o rozdziałach":(
Nie chcę do tego wykorzystywać Natana, a ja nie chcę na razie się "ujawniać".
Gdy będę wiedziała, że opowiadanie jest dobre- zrobię to, ale na razie nie chcę się złapać na tzw. siarę gdy przeczyta to ktoś z moich znajomych.
Dacie radę jak na razie:) x

2 komentarze: